poniedziałek, 14 stycznia 2013

Miłosław Pilzner – jakość i dostępność.


Browar Fortuna ma w swoim repertuarze tematyczną serię pod szyldem „Miłosław”. Dziś chcielibyśmy się przyjrzeć najbardziej klasycznie zorientowanemu z nich pilznerowi. Informacje na stronie internetowej browaru nie są specjalnie bogate, dowiemy się jednak, co wyczytać mogliśmy także z butelki, że mamy do czynienia z trunkiem otwartej fermentacji. Opis sugeruje także nietypowe odmiany chmielu użyte w procesie produkcji. Wyśmienicie, jak jednak te suche browarnicze fakty przekładają się na płynną rzeczywistość?

Absolutnie dominującym smakiem jest gorycz. Rozlewa się po podniebieniu nie pozostawiając ani krzty miejsca dla podłej słodyczy. Jest na tyle mocna, że można by przypuszczać, że mamy do czynienia z recepturą wzorowaną na niemieckich pilznerach bardziej niż na czeskim oryginale. Kwaskowatość, w przeciwieństwie do słodyczy, jest obecna gdzieś tam na krawędziach łyka, tuż przy jego końcu, jednak nie rzuca się w język w znaczącym stopniu, z klasą ustępuje miejsca goryczy. Po piwie z tak intensywnym działaniem na kubki smakowe spodziewał bym się dobrego, łatwo wyczuwalnego zapachu. Tu jednak przychodzi zaskoczenie. Dobrze schłodzony Miłosław Pilzner prawie zupełnie pozbawiony jest chmielowej woni. Tu jednak moja opinia nie może być brana z całą pewnością, jako że gdy go kosztowałem trapił mnie lekki katar, co w połączeniu z niską temperaturą trunku mogło sprawdzić, że woń mi umknęła.

Jedną z największych zalet Miłosława jest kwestia, której nie docenia się w wystarczający sposób przy ocenie piwa. Chodzi tu o dostępność. Nasz dzisiejszy bohater jest do zdobycia w każdym nieomal sklepie. Nie musimy szukać szczególnych delikatesów, nie musimy szukać specjalistycznych sklepów piwnych, wystarczy, że zajrzymy do najbliższego supermarketu i tam na półce powinniśmy go odnaleźć. Ciekawą opcją, dostępną czas jakiś temu szczególnie w mniejszych sklepach, był zestaw pięciu Miłosławów zgrabnie połączonych i w promocyjnej cenie. Tam mogliśmy skosztować nie tylko pilznera, ale i marcowe, jęczmienne i cóś tam jeszcze. Niestety, według moich obserwacji, ta promocja nie dotarła do wielkich supermarketów.

Reasumując, Miłosław Pilzner jest bardzo poprawnym piwem o dobrze gorzkim smaku jakim charakteryzować się powinno każe jasne pełne. To powiedziawszy, stwierdzić trzeba, że nie rzuca na kolana. Gdyby nie to, że jest tak łatwo dostępny, przegrał by w konkurencji z mocno chmielowymi wyrobami PINTY, czy ogólnie rzecz ujmując z każdym podwójnie chmielonym. Jednak to Miłosław znaleźć można na pułkach naszych supermarketów życzę mu więc powodzenia, co w tym przypadku oznacza utrzymania poziomu, bo jest odpowiednią alternatywą dla koncernówek na spokojne, wieczorne popijanie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz